VI Bal Gdański. Szampańska zabawa trwała do rana.

Dziennik Miejski A Maximis Ad Minima ® Krzysztof Kisiel.

Wybrałem się na VI Bal Gdański (10 luty br.). Ostatnia sobota karnawału nastrajała idealnie do wyjścia (w końcu podobna okazja dopiero za rok).

 

Zgodnie z zapowiedziami organizatorów Bal Gdański (zarówno tegoroczny, jak i jego odsłony z lat ubiełych) został zainspirowany najpopularniejszymi zabawami karnawałowymi w Wiedniu. Odpowiednią oprawę zagwarantowały eleganckie wnętrza Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. F. Chopina (Gdańsk, ul. Ołowianka 1).

Foyer wypełnione stolikami, widok na Motławę i rozświetlone Stare Miasto… Magicznie.

Coś dla ciała, coś dla (d)ucha …

Zgodnie z programem, w pierwszej części wieczoru wystąpiła łódzka grupa siedmiu instrumentalistów Alla Vienna.

W balowym repertuarze znalazły się melodie z seriali.

Hasło wieczoru VI Balu Gdańskiego: ,,Kochamy seriale” (polskie i zagraniczne, współczesne i klasyczne).

Utwory były przeplatane dowcipnymi wprowadzeniami frontmena zespołu, Jana Niedźwieckiego. Udane połączenie koncertu ze stand-upem.

Publiczność mogła usłyszeć melodie z seriali:

  •  Stawka większa niż życie (Jerzy Matuszkiewicz)
  •  Kariera Nikodema Dyzmy (Piotr Marczewski)
  •  Benny Hill (Boots Randolph)
  •  Allo Allo (David Croft)
  •  Przystanek Alaska (David Schwartz)
  •  Różowa Pantera (Henry Mancini)
  •  Miami Vice (John Hammer)

Także motywy z Mission Impossible (Lalo Schifrin).

Jan Niedźwiecki zwrócił uwagę, że choć nie zawsze pamiętamy szczegóły fabuły i akcji, to niemal bezbłędnie rozpoznajemy charakterystyczną czołówkę, przewodni motyw muzyczny lub tytułową piosenkę.

Muszę przyznać, że koncert był prawdziwą sentymentalną podróżą do przeszłości.

Przy stoliku i na parkiecie w balowym anturażu

Po koncercie goście przeszli do stolików w foyer.

Przystawki i danie główne zostały przygotowane na bazie pomorskiej kuchni regionalnej łącząc smaki morskie (ryby) oraz leśne (żurawinę i grzyby).

Szeroki repertuar tanecznych melodii zachęcał co rusz do wyjścia na parkiet.

Szampańska zabawa trwała aż do godzin rannych.

Jeżeli ktoś w przyszłym karnawale będzie szukał alternatywy dla clubbingu i bawią go klimaty w stylu retro z odrobiną elegancji – niech pamięta o Balach Gdańskich w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Naprawdę polecam!

MK

12-02-2018