Marka BBohn. Misja tworzenia piękna w imię kobiecości (wywiad)

Dziennik Miejski A Maximis Ad Minima ® Krzysztof Kisiel. Inspirowane BBohn

Bim Bom! Czy znacie już markę BBohn? Zgodnie z hasłem przewodnim to: ,,Ubrania z duszą minionych epok, w stylu retro w nowoczesnym wydaniu”. Beata Olkowicz, de domo Bohn, zaprasza do swojego atelier wszystkie miłośniczki klasycznych fasonów. A w rozmowie ze mną, w adekwatnej scenerii gdańskiej kawiarni Retro, zdradza co nieco na temat swojej pracy i inspiracji…

Jak zaczęła się historia Twojej marki BBohn?

Wszystko zaczęło się od marzenia o… kobiecości, która wyraża się poprzez ubiór. Od pragnienia stworzenia marki, dzięki której każda kobieta znajdzie coś wyjątkowego dla siebie.

Przed laty sama bardzo długo szukałam ubrań, w których moja kobiecość będzie rozkwitać. Ubrań stylowych, z wysokiej jakości naturalnych tkanin, a przy tym ubrań dopasowanych do mojej sylwetki. I oczywiście ubrań ponadczasowych, nie na przysłowiowy ,,jeden sezon”. W pewnym momencie moje poszukiwania od sklepu do sklepu były już na tyle męczące i tak mało owocne, że sama postanowiłam zacząć tworzyć. A trafniej rzecz ujmując – samodzielnie projektować i szyć.

Decyzję o tworzeniu pod własną marką podjęłam, czując silne wsparcie ze strony męża. Dzięki niemu zdałam sobie sprawę z tego, że nie warto tracić czasu za biurkiem w korporacji, gdy głowa jest pełna pomysłów i gdy serce żarliwie pragnie realizacji marzeń.

Czyli koło poszło w ruch. Korporacyjną rzeczywistość zastąpiła fascynująca codzienność krawiectwa w stylu retro…

Tak, chociaż nie stało się to od razu, z dnia na dzień.

Odkąd pamiętam najbliższe mojemu sercu były fasony z minionych, wielkich epok w historii mody. Ubrania w stylu retro zainspirowały mnie do tworzenia pod własną marką ubrań o klasycznych krojach.

Pierwszym krokiem na mojej drodze do krawiectwa retro było ukończenie kursu kroju i szycia w Akademii Artystycznej Kappa. Podczas zajęć poznałam wiele niezwykle zdolnych dziewczyn. I tutaj ciekawostka! Pewnego razu jedna z nich, Magda, nazwała mnie ,,królową zakładek”. To było jak magiczne zaklęcie. Myślę o tym za każdym razem, kiedy zaczynam projektować i szyć. Efekt jest taki, że nawet, gdy tworzę coś zupełnie nowego, zakładki powstają tak czy siak. Naturalnie i samoistnie. Często powstają nawet wtedy, gdy nie mam ich w planach (śmiech). Dodam jeszcze, że wspomniana przeze mnie Magda także ma swoją autorską markę – Tatami Home – i tworzy prawdziwe cuda z lnu.

Po ukończeniu kursu poczułam się pewniej i mogłam iść krok dalej.

Na początku pod marką BBohn projektowałam i szyłam stylową, nocną bieliznę. Eleganckie koszule nocne, wygodne figi z wysokim stanem, krótkie bluzeczki, halki i opaski na oczy do spania. Przy tych ostatnich silnie zainspirowała mnie sama Audrey Hepburn © Potem siostra poprosiła mnie, abym uszyła dla niej spódnicę i tym sposobem maszyna ruszyła dalej. Zaczęła powstawać cała garderoba w stylu retro. I co było niesamowicie motywujące, moje produkty zaczęły szybko budzić zainteresowanie klientek. Dzięki temu poczułam, że praca w nowej branży naprawdę ma sens. Marka BBohn nabrała realnych kształtów.

Jak pojawił się pomysł na nazwę marki i logo?

Nazwa BBohn ma dla mnie szczególne znaczenie. Już jako mała dziewczynka mówiłam z przekonaniem, że gdy dorosnę będę miała własną markę, którą nazwę swoim nazwiskiem. I chociaż teraz nazywam się Olkowicz, oddaję hołd marzeniom z dzieciństwa i realizuję je jako marzenia Beaty Bohn.

Jednocześnie podpisuję się swoim nazwiskiem pod projektami, które są dla mnie czymś więcej niż tylko ubraniami. W pracę pod własną marką wkładam całe swoje serce i mocno się staram, aby jakość moich produktów była bardzo wysoka.

Logo BBohn zaprojektowałam i stworzyłam sama. Powstało ono jeszcze w czasach, kiedy nie myślałam o tym, że założę działalność pod znakiem igły i nitki. Uwielbiam naturę i kwiatowe motywy. Dla mnie są one nierozłącznie związane z pojęciem klasycznej kobiecości. Stąd taka wizualna oprawa BBohn. Miło otaczać się klasycznym i naturalnym pięknem.

Gdzie tworzysz swoje projekty?

Moja pracownia znajduje się obecnie we Wrzeszczu przy ulicy Tadeusza Kościuszki 138. Jednakże prawdziwa kwatera główna BBohn to moje domowe zacisze. Wiele projektów powstaje nocami, kiedy wszyscy smacznie śpią.

Pracownia we Wrzeszczu jest otwarta dla wszystkich. Można mnie śmiało odwiedzać, kiedy jestem widoczna przy pracy. W pracowni można zarówno kupić gotowe stroje, jak i zamówić określony model na wymiar. Szyję na miarę wyłącznie z tkanin dostępnych w pracowni.

W pracowni BBohn można również skorzystać z opcji wynajmu maszyny do szycia na godziny. Bardzo lubię towarzystwo przy pracy i dlatego wpadłam na ten pomysł.

Jakie stroje są dostępne w BBohn?

W mojej ofercie można znaleźć spódnice, sukienki, bluzki i wspomnianą już bieliznę. Wszystkie w stylu retro, ze współczesnymi, autorskimi akcentami. Równocześnie przymierzam się do projektowania i szycia żakietów, marynarek i kompletnych kostiumów.

W ofercie mojego sklepu internetowego są przede wszystkim ubrania, które szyję w pojedynczych rozmiarach. Zależy mi na tym, aby każde z nich było wyjątkowe. Aby miało swój niepowtarzalny, indywidualny charakter. Dostępne są również ubrania, które można zamówić na wymiar. Dotyczy to głównie modeli z opcją „Na zamówienie”. Wystarczy podać wymagane wymiary sylwetki, następnie przejść do opcji płatności…  i rozpoczyna się proces twórczy! Prawdziwa krawiecka magia.

Najważniejsze jest to, aby ubranie, w finalnym kształcie, było dobrze dopasowane do sylwetki. By pięknie wyglądało i podkreślało siłę kobiecości.

Jak dobierasz tkaniny? Skąd czerpiesz inspiracje do projektów?

Jakość produktu ma dla mnie ogromne znaczenie. Kobiety pragną mieć ubrania, które będą im służyły podczas wielu wyjść. Ubrania, które staną się ,,drugą skórą” i które będą stanowiły bazę dla codziennych i niecodziennych stylizacji. Większość moich ubrań szyję z tkanin naturalnych. Znaczna część materiałów pochodzi od polskich producentów. Preferuję tkaniny, które posiadają certyfikaty jakości np. Oeko-Tex Standard. Chcę mieć pewność, że to, co tworzę, jest nie tylko piękne, ale i bezpieczne.

Pod szyldem BBohn przedkładam rzemiosło nad produkcję seryjną. Szyję modele w niewielkiej liczbie. Dość często są to tylko pojedyncze egzemplarze. Dlatego szukam tkanin wyjątkowych, kolorowych i kwiecistych. Takich, w których kobiety będą się czuły szczęśliwe.

Co mnie inspiruje? O tym mogłabym opowiadać przez długie godziny (śmiech). Najbardziej inspirujące są dla mnie projekty i modele z lat 40., 50. i 60. XX wieku. Podziwiam Coco Chanel (Gabrielle Bonheur Chanel – przyp. red.), Christana Diora, Cristobala Balenciaga i Huberta de Givenchy. Dzięki nim poczułam radość projektowania ubrań, w których kobiecość jest na niekwestionowanym pierwszym miejscu.

Moda na fasony sprzed wielu lat tak samo szybko odchodzi, jak powraca. Czasami warto nadać dawnym modelom nowy charakter, wykorzystując w tym celu dostępne tkaniny oraz stosując z umiarem odpowiednie dodatki jak hafty, aplikacje (nie tylko te z pudlem, na tzw. poodle skirt, które królowały w latach 50. XX wieku ©), koronki, falbanki lub zakładki (ach te zakładki!). Dlaczego by nie przywrócić tej elegancji?

Ile osób tworzy BBohn?

Markę BBohn tworzę samodzielnie, poczynając od projektowania i szycia strojów, a kończąc na marketingu i kwestiach organizacyjnych. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że prowadzenie działalności w modelu ,,Zosia Samosia” wiąże się z licznymi ograniczeniami i nie pozwala wypłynąć na szerokie wody. Zwłaszcza, że dostrzegam szybko rosnące zainteresowanie moją marką.

Mam nadzieję, że już wkrótce poznam kogoś, kto będzie mógł mnie wesprzeć swoją wiedzą i doświadczeniem w krawieckim fachu. Jakąś bratnią duszę przy maszynie do szycia.

Jakie masz plany na rozwój BBohn?

W przyszłym roku planuję zmianę lokalizacji pracowni. Obecna ma wiele plusów, ale niestety jest trochę zagubiona na miejskiej mapie.

Poza tym na pewno zakładam tzw. zrównoważony rozwój i ciągłe doskonalenie umiejętności. Na bieżąco biorę udział w licznych szkoleniach związanych z modą, szyciem i projektowaniem.

Marka BBohn przenosi i adaptuje do współczesności wszystko to, co było najlepsze w historii mody XX wieku. To misja tworzenia piękna w imię kobiecości i klasycznej elegancji.

Bardzo chciałabym, aby w Trójmieście było coraz więcej okazji do prezentowania mody retro. By coraz więcej osób dostrzegało urok klasycznych fasonów i faktur. By po prostu było pięknie i stylowo.

Bardzo dziękuję za rozmowę

kdd, 14-12-2018

W tekście zostały wykorzystane znaki i nazwy ® © ™ BBohn, Kawiarnia Retro, Akademia Artystyczna Kappa, Tatami Home, Audrey Hepburn, Oeko-Tex Standard, Coco Chanel (Gabrielle Bonheur Chanel), Christan Dior, Cristobal Balenciaga, Hubert de Givenchy, poodle skirt.